czwartek, 14 maja 2015

Street Fighter: Legenda Chun-Li

Źródło plakatu: filmweb.pl

Tytuł oryginalny: Street Fighter: The Legend of Chun-Li
Scenariusz: Justin Marks
Reżyseria: Andrzej Bartkowiak
Czas trwania: 96 min.
Budżet filmu: $50 000 000
Boxoffice: $12 764 201
Moja ocena: 6/10

Gdy usłyszałam w tv, że ma mieć miejsce emisja filmu
"Street Fighter: Legenda Chun-Li" od razu wiedziałam, że muszę
obejrzeć tą produkcję, zwłaszcza, że sama gram w Street Fighter`a,
a moim ulubionym wojownikiem jest właśnie Chun-Li.

Osobiście jestem zwolenniczką ekranizacji książek i gier video, dlatego też nie byłam w stanie patrzeć na produkcję obiektywnym okiem.

Sama fabuła opowiada o tym jak Chun-Li (Kristin Kreuk) wyrusza na poszukiwanie ojca, który został porwany, gdy ta była jeszcze małą dziewczynką.

Dla osób które nie miały styczności z grą, "Street Fighter: Legenda Chun-Li'' może okazać się lekkim rozczarowaniem, gdyż sama fabuła nie jest, aż tak wciągająca, a efekty specjalne nie są na najwyższym poziomie.
Jednak wybranie do roli tytułowej Kristin Kreuk dodaje produkcji uroku.

W samym filmie możemy zobaczyć również inne postacie znane z gry takie jak:
Balrog (Michael Clarke Duncan), Vega (Taboo) czy też Generał M. Bison (Neal McDonough).

Źródło zdjęcia: filmweb.pl
Źródło zdjęcia: filmweb.pl
Źródło zdjęcia; filmweb.pl

wtorek, 5 maja 2015

Jaś Fasola: Nadciąga totalny kataklizm

Źródło plakatu: filmweb.pl

Tytuł oryginalny: Bean: The Ultimate Disaster Movie
Scenariusz: Richard Curtis, Robin Driscoll
Reżyseria: Mel Smith
Czas trwania: 90 min.
Moja ocena: 7/10


"... Nadciąga totalny kataklizm" to pierwszy pełnometrażowy film o przygodach jakże znanego Jasia Fasoli.

Tym razem Fasola (Rowan Atkinson) wyrusza do Los Angeles, gdzie ma wystąpić w roli eksperta z londyńskiej Narodowej Galerii Sztuki.
Ma on uświetnić wydarzenie związane z odsłonięciem obrazu
"Matka Whistlera", jednak jak to Jaś Fasola pozostawiony sam
z obrazem niszczy go co powoduje szereg przezabawnych
następstw.

Dla mnie jest to film, który można oceniać głównie przez pryzmat tytułowej postaci, jeśli więc znacie serialowe przygody bohatera to 90 minutowy
seans będzie dla was czystą przyjemnością.

Jeśli jednak nie mieliście okazji poznać Rowana Atkinsona w tym wydaniu przygotujcie się na dużą dawkę śmiechu
i specyficznego humoru, który potrafi przyciągnąć przed ekrany nie tylko miłośników serialu.

Źródło zdjęcia: filmweb.pl
Źródło zdjęcia: filmweb.pl
Źródło zdjęcia: filmweb.pl


piątek, 1 maja 2015

Roman Barbarzyńca

Źródło plakatu: filmweb.pl

Tytuł oryginalny: Ronal barbaren
Scenariusz: Thorbjørn Christoffersen
Reżyseria: Kresten Vestbjerg Andersen,
                 Thorbjørn Christoffersen, Philip Einstein Lipski
Czas trwania: 89 min.
Moja ocena: 7/10

Zanim zacznę opis filmu: Uwaga! Nie jest to typowa bajka którą moglibyśmy oglądać w gronie rodzinnym.
Animacja jest skierowana typowo dla ludzi 16+.
Dlaczego? Przekonajcie się sami :)

Roman to postać która z pewnością nie wpisuję się w schemat typowego Barbarzyńcy. Dość szczupły i wątły chłopak bez charyzmy i zapału wojownika. Niedoceniany przez plemię, nie raz wystawiany na pośmiewisko. Jednak czy to się zmieni, gdy jego współbracia zostaną porwani przez księcia Zamordora, a jedyna nadzieja na ich uratowanie będzie tkwiła w Romanie?

Do animacji naprawdę trzeba podejść z dużym dystansem
oraz humorem. Ludzie którzy nie potrafią patrzeć na świat z przymrużeniem oka nie odnajdą się tej produkcji.
Podteksty seksualne przewijające się w filmie mogą niektórych urazić, ale to właśnie one w dużej mierze wpływają na
całokształt filmu.

Dla mnie "Roman Barbarzyńca" to film, który idealnie nadaje się na wieczorny seans ze znajomymi,
oczywiście wtedy, gdy dzieci poszły już spać ;)

Źródło zdjęcia: filmweb.pl
Źródło zdjęcia: filmweb.pl
Źródło zdjęcia: filmweb.pl